poniedziałek, 5 września 2011

Happy Pills „Retrosexual” EMI
4/5

Na przełomie wieków Happy Pills nagrali 4 płyty inne od wszystkiego, co oferowała uwięziona ciągle w punkowych dogmatach rodzima – cudownie melodyjny gitarowy pop z odrobiną zgrzytu. Publika nie kupiła jednak wtedy śpiewających po angielsku i bardzo „amerykańskich” poznaniaków i projekt na prawie dekadę popadł w hibernację. Tym razem ma być inaczej. Pigułki wracają z nową, święcącą również solowe triumfy wokalistką Natalią Fiedorczuk, w barwach potężnego labela i z najbardziej przebojowym singlem w całym dorobku – hiperwiosennym „Beautiful Boys”, promowanym przez spikerów w największym państwowym radiu, co 10 lat temu byłoby w przypadku tej grupy czystą abstrakcją. Jako że coraz mniej mnie dziwi, to nie zamierzam pisać, że ”są skazani sukces”, ale potencjał radiowy kilku innych nowych utworów jest faktycznie olbrzymi. W dodatku w przeciwieństwie do wielu krajowych zespołów próbujących podrabiać estetykę, którą nie do końca czują, zapożyczenia z klasyków amerykańskiego indie-rocka wypadają u Happy Pills bardzo naturalnie. Ale nic dziwnego, bo założyciele grupy Mariusz Szypura i Jacek Kąkolewski grali w tym stylu, gdy u nas mało kto o amerykańskim niezal-rocku w ogóle słyszał.

["Machina", maj 2010]

0 komentarze: