
szwmorde
wystarczyło 30 sekund "Prinsiego", żebym zamówił niebieskie self-titled AYA RL na CD (fakt, poświęcenie finansowe raczej minimalne). szkoda, że przez dekady wypracował się konsensus odnośnie dyskografii AYA RL mówiący, że "niebieska" << "czerwona". jak ktoś zauważył na forum Porcys, niektóre piosenki Aya RL to jak lajtowy Ariel Pink w rodzaju "Life In LA".
a skoro już jesteśmy przy Rosenbergu, to tutaj mini-esej o klimacie Los Angeles jako stolicy h-pop. przy okazji, oficjalnie 'jaram się' nadchodzącą książką Reynoldsa, "Retromania".
Wystrzelony z innej tonacji wjazd trąbki sygnałowej w „The Glorious Land” to dla mnie moment albumu. Albo jest dziełem przypadku, albo niezwykłej inteligencji. Czy kakofoniczne zderzenie poczciwego I-V-IV z wojskową zbiórką obrazuje podwójne lico owego chwalebnego narodu, który na całym globusie wciąż utrzymuje kilkudziesięciu mubaraków?
bardzo podoba mi się krótka prózka Mariusza Hermy na temat nowej PJ Harvey, do przeczytania na screenagers
podobnie jak Wojtek Szczęsny, coraz lepiej poczyna sobie nad Tamizą fellow-warszawianka, Agata Pyzik, która niedawno w "The Wire" napisała, a teraz w audycji prowadzonej przez dziennikarzy magazynu na falach Resonance FM opowiedziała o serii płyt Studia Eksperymentalnego Polskiego Radia, do odsłuchania tu (mówi naprawdę ciekawie).
TO CHYBA FRANK ZAPPA/LESTER BANGS/ELVIS COSTELLO/BRIAN ENO POWIEDZIAŁ, ŻE PISANIE O MUZYCE JEST JAK TAŃCZENIE O ARCHITEKTURZE. skoro mam za sobą obligatoryjny bon mot, mogę śmiało polecić ostatnią audycję w Klubie Trójki z Michałem Liberą o Kulturze dźwięku mega-dobrą/potrzebną.
równie dobry materiał - druga część archiwalnych peregrynacji Bartka Chacińskiego, który w ramach dwójkowej audycji "Nokturn" rozkminił dokonania Daphne Oram, Eliane Radigue i pogrobowców dokonań twórczyń elektroniki sprzed kilkudziesięciu lat, odsłuch tu
i jeszcze 3 materiały z Era Music Garden: Janek Błaszczak z okazji 25-lecia Nowej Aleksandrii (sort of, bo premierę album miał we wrześniu 1986) prezentuje 10 płyt polskiego punka a Borys Dejnarowicz analizuje metodę twórczą Jamesa Blake'a i zachęca do wsłuchania się w komercyjny pop.
5 komentarze:
woo-hoo, dorobilam sie u Ciebie etykiety - nie moge uwierzyc. road to stardom, clearly.
poświęciłem dla Ciebie Borysa Dejnarowicza - lista tagów była już za długa.
tym bardziej jestem zaszczycona. ale ten link chyba jakos nie dziala, przynajmniej u mnie. to jest ten streaming ze strony Wire'a? sprawdz, czy to dziala.
teraz link działa
Posłuchałem Libery. Poza ciekawym gadaniem, zabawne te sytuacje playlistowe.
Prześlij komentarz