środa, 22 grudnia 2010
traxx 2010
nice beast
lubię muzykę, lubię zespoły
miło obserwować rozwój
gdy pierwszy raz usłyszałem ten numer, poczułem się jakby ktoś założył mi rickrolla - nie sposób się od tego uwolnić
kojarzy mi się ze smutnym, dubowym rnb około roku 2006 - klimaty jak "Me&U", "Say It Right", "My Love" etc.
na poziomie ideologicznym - okropne, ale "Street Feelings" (tyle że w oficjalnej wersji) ciężko uzależnia
„Pierwsza miłość – delikatność, intymność, szacunek”.
mashup z "Land Down Under" Men At Work i "Everywhere" Fleetwood Mac
jeśli chodzi o ten niespecjalnie singlowy rok - to pewnie jeden z nielicznych kawałków który za parę lat będzie funkcjonował w świadomośći ludu
swietny track, proste
przywodzi na myśl dobre wspomnienia
a może tak odrobina art-rocka?
na słuchawkach wreszcie zabrzmiało na miarę oczekiwań
Polacy przyzwyczaili juz do tego, że nie popełniają błędów
czwartek, 9 grudnia 2010
combat rock


krótki youtube'owy post oczywiscie w hołdzie londyńskim "zadymiarzom". to, co się dzisiaj stało w brytyjskim parlamencie to, cytując klasyka, fucking disgrace.
Etykiety:
crass,
Scritti Politti,
sleater-kinney
poniedziałek, 6 grudnia 2010

http://www.goodreads.com/book/show/443605.Art_into_Pop
The cuts in sport and the ongoing evisceration of music in schools is part of a wider trend in state education that denigrates any part of the curriculum that does not result in a palpable economic benefit at the end of it.
Students need a good understanding of maths, English and natural sciences to succeed in a workplace. But they also need the confidence to present to a room and a competitive streak.
These soft-skills are gained outside the classroom, through music, sport and drama. As state schools chip away at these activities, these skills will increasingly becoming the preserve of the privately educated.
The reason why politics, journalism and the media are dominated by former private school pupils is not because private schools produce students with better grades. Privately educated pupils receive a well-rounded education -- with plenty of emphasis on the arts and sports -- and all the benefits that this brings.
***
We are all in this together - frazes Davida Camerona rzucony na konwencie Partii Konserwatywnej krąży nad glowami mniej zamożnych Brytyjczyków. Już w czwartek brytyjski parlament zajmie się glosowaniem nad podwyższeniem oplaty za studia (tuition fee) do 9 tysięcy funtów za rok. A to tylko częsc niespodzianek ze strony wybranego niedawno rządu. Wszystko w związku z ogromną dziurą budżetową i gorączkowymi poszukiwaniami sposobów jej zmniejszenia. Atmosfera się zagęszcza - prawicowe media szukają winnych ]=w osobach pobierających zasilek, rencistach i "leniwych studentach", z drugiej strony konfliktu demonstracje są coraz bardziej zacięte, a interwencje policji - coraz brutalniejsze (przykladem może być nielegalne przetrzymywanie przez okolo 10 godzin protestujących studentów w centrum Londynu). Niektórzy wieszczą nawet powtórkę "zimy niezawodolenia" z 1978/1979 roku, bo po raz pierwszy od wielu lat zawiązala się wspólnota interesów między związkowcami a studentami (a slowem-kluczem tych akcji jest dobrze znany polski trademark - solidarity ).
W tej chwili przez UK przetacza się fala studencko-związkowych protestów (okupacje uniwersytetów - sporo na ten temat m.in. na leninology.blogspot.com). Oprócz okupacji protesty polegają np. na blokowaniu sklepów, należących do korporacji unikających płacenia podatków (tak jak np. w przypadku sieci Top Shop - więcej na ukuncut). Ciekawe, że wlasnie szef firmy Arcadia, do której należy Top Shop jest doradcą premiera Camerona w sprawie cięć budżetowych, a w zeszlym roku jego przedsiębiorstwa wykpily się przed brytyjskim fiskusem na wiele miliardów funtów. Fajnie, że Brytyjczycy potrafią się czasem zorganizować i jednak tę mega-hipokryzję opinii publicznej uzmyslowić.
Na marginesie tych wydarzeń artykul w "Word Magazine", cytowany przez "New Statesman" przybliża ciekawą zależnosc - w czolowce brytyjskiego popu coraz mniej jest absolwentów szkol państwowych. Bezplatne szkolnictwo artystyczne zostalo już wlasciwie calkiem rozmontowane. A przecież państwowe art-schools mają tam ogromną tradycję. Ciężko sobie wyobrazić takie zjawiska jak (post-)punk+nowa fala oraz ruch modsowski czy psychodelię bez artystycznie wyedukowanej lower middle class. Czy mialkosc brytyjskiego top40 i nuda formatu X-Factor ma cos wspólnego z procesem pozbawiania biedaków dostępu do edukacji artystycznej?
Etykiety:
muzyka pop i przestrzeń publiczna
Subskrybuj:
Posty (Atom)