
Thom Yorke Eraser XL/Sonic 2006
Solowy album wokalisty Radiohead ozdobiony jest apokaliptycznymi pracami Anglika Stanleya Donwooda - zbiorem drzeworytów przedstawiających „zmediewalizowany” obraz współczesnego Londynu (drapacze chmur, katastrofy naturalne - w konwencji przypominającej trochę malarstwo ekspresjonistyczne, a trochę tradycję Albrechta Dürera). To nie pierwszy projekt muzyka Radiohead, ale ten nie grzeszy jednak ekscentryzmem. W końcu Bodysong gitarzysty Jonna Greenwooda było ścieżką dźwiękową do niemego filmu para-dokumentalnego (właściwie 1,5-godzinnego teledysku)... o czynnościach fizjologicznych człowieka, kompozycją zbliżoną do muzyki poważnej.
A teraz fani Radiohead mogą poczuć się jak w domu. Niektóre cechy najważniejszego brytyjskiego zespołu ostatnich 15 lat zostały wręcz wypreparowane i żywcem przeniesione na Erasera. Nawet producent pozostał ten sam – Nigel Godrich. Nieregularne figury instrumentu klawiszowego przypominającego pianino odwołują się do posępnej atmosfery takich klasyków Oksfordczyków jak choćby "Pyramid Song".
Uśredniając klimat tych 9 piosenek, jest to być może najbardziej dołerska pozycja w dyskografii któregokolwiek z muzyków Radiohead, choć nie ma tu takiego natężenia emocji jak np. w pamiętnym lamencie "Exit Music". Pierwszoplanowa rola laptopa, generowanych przez niego rytmów, mlasknięć i plumknięć, charakteryzuje to, co zdarzyło się na Kid A (2000) – zdehumanizowany pejzaż zastąpił post-britpopowe ornamenty OK Computer. Melodramatyczne zacięcie, w formie arcydzieła ujęte właśnie na OK Computer (1997), zastąpiło zrezygnowanie i paranoja –Yorke jest bardzo konsekwentny w jej pogłębianiu. Alterglobalistyczne poglądy wielkiego fana Naomi Klein (jedna z płyt Radiohead początkowo miała się nazywać No Logo!), wyeksponowane na Hail To The Thief, ostatnim albumie Radiohead, jest coraz bardziej dosłowne - choćby w utworze "The Clock", ostrzegającym przed biernością wobec zmian klimatu: czas ucieka/a wy tylko wrzucacie monety /wypowiadacie życzenia. "Atoms For Peace" (hasło amerykańskiego prezydenta Dwighta Eisenhowera) komentuje narastający konflikt między USA i Iranem. Inny utwór zawiera czytelne odwołania do brytyjskich kontekstów wojny w Iraku (konkretnie okoliczności samobójstwa człowieka odpowiedzialnego za poszukiwanie broni masowego rażenia). Yorke miota się między fragmentami publicystycznymi i osobistymi: "przepraszam, ale muszę się o to spytać/czy jesteś „nice”, tylko dlatego że chcesz się ze mną przespać?". Albo straszy też starotestamentowymi wizjami połączonymi ze scenariuszem filmu katastroficznego: nad Nowym Jorkiem leje przez dni 7, po czym zalewa tunele metra. I po raz kolejny upomina – czas ucieka.
Te 9 utworów nie składa się może na wybitną płytę, ale ja nie czuję się zawiedziony. Fanom Eraser z pewnością umili czekanie na kolejny album Yorke’a z macierzystym zespołem.
["Lampa", lato 2006]
0 komentarze:
Prześlij komentarz