
Afro Kolektyw Połącz kropki Polskie Radio 2008
W ciągu ostatnich 12 miesięcy wyszło kilka dobrych tekstowo albumów – Terroromans, Ja tu tylko sprzątam, 2:1 dla dziewczyn, Koniec kryzysu, Rzeszów-St.Tropez, Afterparty. Ale po wielokrotnym odsłuchaniu trzeciego (i pół) albumu Afro Kolektywu, longlpeja nazwanego niepozornie Połącz kropki, wszystkie ww. dzieła wydają się być pod względem materii tekstowej mało odkrywczymi, beztreściowymi wprawkami. Dotyczy to nawet bardzo chwalonych przeze mnie ostatnio, na łamach innej gazety, nowych Pustek. Afrojax na popularnym Połączu, to liryczna mutacja McGyvera z Chuckiem Norrisem czy też Flasha Gordona i Luke'a Skywalkera. Czołg, dominator i anihilator w jednym.
Wysoki chudzielec obdarzony “arystokratycznym” “r” w przeszłości zbierał rykoszety od przedstawicieli dresiarskiego rapu w rodzaju MOR W.A., wyzywany był od lamusów i leszczy. W sumie jestem w stanie zrozumieć frustrację mniej utalentowanych wykonawców. Afro nie wygląda na kogoś, kto wygenerowałby taką ilość punchline'ów na numer i omijał z łatwością hip-hopowe klisze, ucho igielne dla niektórych wielbłądów polskiej sceny. Styl nawijki Afro jest odważny, bo jej autor świadom technicznych ułomności, potrafi z nich uczynić swoje atuty. Mało wirtuozerski flow stanowi idealną formę dla treści - niekontrolowanego potoku super-bystrych i prowokujących myśli wypluwanych, podśpiewywanych, wykrzykiwanych i sylabizowanych przez Afrojaxa. Michał Hoffman - zdaniem koneserów rapu zawodnik kiepski technicznie – sprawia, że uwagi co do stylu jego nawijki są typowym missing the point. Tylko Mozart pisał bez skreśleń.
Podstawą stylistyczną AK zawsze był funk. Tempa piosenek Afro Kolektywu są więc dużo szybsze niż w przeciętnym kawałku hip-hopowym. Na Połącz kropki nakłada się na to regularna, rytmika nowofalowa. To najbardziej eklektyczny i zespołowy album w historii Afro Kolektywu. Od czasu wydania Czarno widzę zespół przestał być jedynie mini-fanklubem czarnych brzmień. Stał się dojrzałym zespołem, a obowiązki kompozytorskie rozdzielono na wszystkich muzyków. W efekcie powstała płyta, która może zniechęcić resztkę starych słuchaczy z hip-hopowego rdzenia, bo jest tu i electro, i IDM, i coś, co można nazwać pastiszem Krainy łagodności, i odrobina rocka, a nawet odległe echa cold-wave (na koncertach AK zdarzyło się grać cover Siekiery). Na dobrą sprawę jednak Afro Kolektyw, cytując Madonnę i Hemp Gru, Kobiety i Molestę, w końcu The Smiths - stawia się poza jakimikolwiek nurtami i stylistykami, a szczególnie nie pozwala zidentyfikować projektu z żadną grupą fanów, z uprzedzeniami do innych nurtów.
Moja wrażliwość jest większa niż ta którą masz w sobie (...) w ogóle jestem lepszy od ciebie - nawija Afro w "Ostatecznym rozwiązaniu naszej kwestii" – doskonałej parodii poezji śpiewanej. To typowy przykład przewrotności i prowokacji, na której opiera się większość utworów Afro. Jeśli nie - ostatecznie wszyscy jesteśmy skończonymi pajacami. Bije nam dzwon oraz dzwonki przy czapce.
“ Polski Morrissey”, “Morrissey hip-hopu” - to dosyć słabe figury recenzenckie, kojarzące się mi z polowaniem na wierszówkę w wykonaniu dziennikarzy gazet codziennych. Ale trafność niektórych tekstów Afro zbliża go do szczerości autora "How Soon Is Now". Afrojax jest pierwszym od czasu Świetlickiego (oraz może duetu Ostrowski/Wandachowicz z czasów "Butelek") tekściarzem polskim, potrafiącym sprowokować. "Najlepszy informatyk w mieście" zaczyna się od sceny pobicia na ulicy i tchórzostwa bohatera piosenki, który odwraca głowę, a potem ma z tego powodu kaca moralnego (niżej podpisany znalazł się w tej sytuacji przynajmniej kilka razy i czuł dokładnie to samo). W utworze pojawia się nawiązanie do Powstania Warszawskiego – i mało politycznie poprawne wyśmianie bohaterszczyzny, z rozmachem godnym blogującego Leszka Millera. Afrojax celnie uderza w czułe punkty, trochę w stylu klasycznych tekstów Kazika – choć polityki i publicystyki tutaj jest w sumie niewiele. Ale polska rzeczywistość prześwituje tutaj na każdym kroku – tyle że w miniaturze, w skali jednostki, albo co najwyżej pary.
Singlowe "Przepraszam" kreśli scenariusz kłótni damsko-męskiej. Znów: rzadko komu udaje się za pomocą piosenki dogrzebać do bebechów związków miłosnych. To jest hardkor, kochanie. Zobacz, przebacz, wybacz/pójdziemy na sushi i do Arkadii na zakupy/(...) to ja miś pluszowy i wszystkie narządy mam z pluszu.
Na swojej płci Afrojax nie pozostawia suchej nitki. Również to łączy go z Morrisseyem. Niepokojąco zwiewny, dandysowski wizerunek wokalisty The Smiths był w ciężkim klimacie thatcherowskiej Anglii polityczną prowokacją i poważnym ciosem w macho-rocka. Otóż hip-hop często bywa kreśleniem fantazji na temat męskiej dominacji i przysłowiowym prężeniem fallusa. Afrojax obśmiewa mizoginizm, machyzm i seksizm, a jego piosenki zaludniają pantoflarze, pijacy, gołodupce i podrywacze, tak sztampowi, że aż groteskowi i przegięci. Tak jak w kawałku "Mężczyźni są odrażająco brudni i źli", który opisuje sytuację samczego podrywu w wielkomiejskim, hipsterskim klubie (obiekt zainteresowania to przeintelektualizowana studentka socjologii). Afrojax tradycyjnie obśmiewa też współziomków raperów – bohater "Chcę umrzeć zagłaskany na śmierć" snuje fantazje na temat pełnego blichtru życia muzyka hip-hopowego. Bohater tej pieśni to niby sam Afrojax, jednak wyznanie charakteryzuje ego właściwie każdego artysty.
Ja to punchline w każdej linijce – nawija w tym utworze Afrojax, ale tym razem skromność jest chyba rzeczywiście niepotrzebna. Nie znalazłem na "Połącz kropki" ani jednego potknięcia. Nawet oparte na prostym koncepcie "Bardzo miło z mojej strony" (Sprawa jest oczywista: Mike Tyson nie umiał się bić i spieprzał w obliczu liścia / Tony Halik nie zwiedził naprawdę nic - siedział w domu na dupie i wymyślał – ad infinitum) i spuentowane prostym wnioskiem (
"nie wierz mediom") można potraktować jako wyolbrzymienie paranoi w rodzaju “sfingowanego lądowania na Księżycu” przebijających się przez mainstreamowe media. Recenzenci “Co Jest Grane” swego czasu wysyłali obowiązkowo czytelników na film Plac Zbawiciela. Jeśli chodzi o Połącz kropki, pójdę w ich ślady: dzieło Afro Kolektywu powinno znaleźć się w każdym polskim domu.
["Lampa, jesień 2008]
1 komentarze:
Bardzo proszę o kontakt: kontakt@megarecenzje.pl celem nawiązania współpracy.
Prześlij komentarz