środa, 16 lipca 2014

Smells Like Tinder Spirit

Moje ulubione single pierwszej połowy 2014 roku.

Lipgloss Twins - Wannabe



Serią przerażających internetowych singli wytwórnia PC Music otworzyła nowy rozdział w historii alien popu. "Wannabe" jest muzycznym odpowiednikiem zjedzenia wielkiej torby żelków i popicia litrem taniego, halucynogennego energetyka.

Laibach - The Whistleblowers

Termin #whistleblowers zrobił w 2013 roku oszałamiającą medialną karierę. A słoweński kolektyw wykazał się rewelacyjnym timingiem - wypuścił tak zatytułowanego singla tuż przed początkiem wakacji Rosjan na Krymie i związaną z nimi wojną informacyjną. Subwersywny przekaz "The Whistleblowers" ujawnił się w pełni w momencie, gdy "Prometeusz Wolności", czyli Edward Snowden postanowił, ze znanego tylko sobie powodu, poklaskać u Putina. Trudno o większy upadek brandu.

Pławiąc się w postmodernistycznej ironii, Laibach masakrują znaną nam rzeczywistość medialną. Jeśli w 2014 roku można wyobrazić sobie mające jakiekolwiek znaczenie protest songi, to chyba tylko w takiej formule jak "Whistleblowers".

Tinashe feat. Schoolboy - 2 On



To naprawdę nie wina Tinashe, że ten świetny kawałek położył swoją drewnianą nawijką Schoolboy. Wokalistka i jej producenci wywiązali się ze swoich obowiązków - dostarczenia przebojowego, seksownego i lekko podciętego rytmicznie r'n'b w duchu Cassie/Aaliyah - bez zarzutów. Polecam tę allegrowiczkę!

Yumi Zouma - A Long Walk Home For Parted Lovers



W przypadku tajemniczego nowozelandzkiego projektu nie obejdzie się bez hashtagów "urocze" i "bezpretensjonalne", ale ten refren i melancholijny aranż nie daje spokoju.

Future Islands - Seasons (Waiting On You)




Niespecjalnie przepadam za grupą Future Islands. To może mało profesjonalne, ale odrzuca mnie sama nazwa - sprawia wrażenie wymyślonej na potrzeby blogów mp3 z lat 2007-2009 w rodzaju Gorilla vs Bear czy Stereogum. Większość ich piosenek to niewiele wnosząca, poprawna reinterpretacja 80'sowego synth-popu. Mającemu urok everymana Samuelowi T. Herringowi zdarzają się jednak momenty przenikliwości godnej Mistrza Yody. Wydane w 2011 roku "Balance" z linijkami w rodzaju it just takes time / hard work and your time / you can change your life etc. etc. śpiewane chrypą człowieka, który z niejednego pieca czerstwy chleb jadł, mogłoby niemal pełnić rolę terapeutyczną.

Lubię artystów bezczelnych. Ktoś w miarę estetycznie świadomy mógłby bowiem zarzucić Herringowi, że złote myśli, które wyśpiewuje, są przezroczyste jak formułki z newage'owego podręcznika do samodoskonalenia - któż nie chciałby Zacząć Tego Wszystkiego Od Nowa? A jednak jakimś cudem taka kreacja broni się.

"Seasons" kontynuuje życiowe wątki w duchu środkowego Springsteena a Rock Genius jest pełen zachwytów nad siłą oczywistych/genialnych obserwacji Herringa: People change, even though some people never do / You know when people change / They gain a piece but they lose one too. I z tym też nie sposób się nie zgodzić. No i w wersji live, jak wiemy, wokalista nie bierze jeńców.

Maria Minerva - The Beginning

Każdy kawałek, który zawiera rym chance/romance ma u mnie na starcie kilka niezasłużonych punktów. Tyle że "The Beginning", z nieoczywistą, nie do zanucenia i jednocześnie nie do wyrzucenia z głowy melodią żadnych forów nie potrzebuje. Maria Minerva flirtuje ze słuchaczami - z jednej strony "The Beginning" to klasyczne dla tej artystki zamglone lo-fi disco o podrywie w warunkach klubowych, pisane jak najbardziej na serio. Ale z drugiej nie sposób nie dostrzec ironii w instrukcjach na temat tego jak stać się ładną, miłą i uśmiechniętą - poczuć się jak MAŁA KOBIETKA. Jak to u Minervy, sypialniany vibe miksuje się z klubowym, i wychodzi z tego coś mocno nieoczywistego.

Aries - Visiones



Śmierć tiki-taki stała się faktem, ale to Hiszpanie wciąż najlepiej podrabiają/inspirują się/profanują dorobek znanego zespołu Animal Collective. Euforyczny indie-pop z Primavery dla całej rodziny.

Real Estate - Talking Backwards

Słodka i absolutnie urocza piosenka o byciu lamusem: And I might as well be talking backwards / Am I making any sense to you / And the only thing that really matters / Is the one thing I can't seem to do. Matt Mondanile jest tutaj na gitarze takim mistrzem a w realu zdaje się ma w sobie wiele chłopięcego uroku, aż chciałoby się go wytarmosić za policzek. To samo mogę zresztą powiedzieć o reszcie tych niezwykle sympatycznych MILLENNIALSÓW. Ten brak spiny, gwiazdorstwa oraz pewna solidność obecna jest w samej muzyce - Real Estate mimo że jakoś tam wtórni są jednocześnie perfekcyjnie zgranym, doskonale rozumiejącym się składem. Granie w punkt wydaje się wręcz ich obsesją. Poza gitarą prowadzącą Mondanile'a nie ma tam miejsca na indywidualności. Nawet wokal pełni właściwie rolę kolejnego instrumentu. Tradycyjnie bardzo ładnie też brzmią (album Atlas nagrano w studiu Jeffa Tweedy'ego). Wyobrażam sobie jak panowie spotykają się w upalne letnie dni, jamują i grają covery Feelies, Jonathana Richmana i R.E.M. Ja sam, jeśli temperatura podnosi się powyżej 20 stopni, nie jestem w stanie przestać słuchać tego numeru. Jest dooobrze...

Ajukaja & Maria Minerva - C U Again

Artur Rojek - Beksa

Pustki - Się wydawało

Kuba Knap - Zbyt dziabnięty

Mumdance feat. Novelist - Take Time

Komety - Hotel Artemis

Hospitality - I Miss Your Bones

War On Drugs - Red Eyes

Popcaan - Everything Nice

TOPS - Change of Heart

piątek, 16 maja 2014

wtorek, 25 marca 2014


24 years after the fall of the Berlin Wall, Europe is as divided as ever. The passengers of the low-budget airlines go east for stag parties, and they go West for work; but the East stays East, and West stays West. Caricatures abound - the Polish plumber in the tabloids, the New Cold War in the broadsheets and the endless search for 'the new Berlin' for hipsters. Against the stereotypes, Agata Pyzik peers behind the curtain to take a look at the secret histories of Eastern Europe (and its tortured relations with the 'West'). Neoliberalism and mass migration, post-punk and the Bowiephile obsession with the Eastern Bloc, Orientalism and 'self-colonization', the emancipatory potentials of Socialist Realism, the possibility of a non-Western idea of modernity and futurism, and the place of Eastern Europe in any current revival of 'the idea of communism' – all are much more complex and surprising than they appear. Poor But Sexy refuses both a dewy-eyed Ostalgia for the 'good old days' and the equally desperate desire to become a 'normal part of Europe', reclaiming instead the idea an Other Europe.

http://www.amazon.com/Poor-but-Sexy-Culture-Clashes/dp/1780993943/ref=sr_1_1?ie=UTF8&qid=1395751892&sr=8-1&keywords=poor+but+sexy

środa, 18 grudnia 2013

"na ripicie" w 2013

































poniedziałek, 28 października 2013

Będę twoim lustrem



When I proposed marriage to someone with a song, Lou Reed did the work for me. I handed over a small mirror with a handwritten note, which said only, “I’ll be your mirror.” The lyrics sum up the work of marriage better than any song I know: “When you think the night has seen your mind, that inside you’re twisted and unkind, let me stand to show that you are blind. Please put down your hands, because I see you.”

Sasha Frere-Jones w poruszającym tekście wspomina Lou Reeda.

A to jeden z moich ulubionych momentów tego pana - recenzja Yeezus Kanyego Westa, spokojnie najlepszy okołomuzyczny tekst jaki czytałem w 2013 roku.

Many lyrics seem like the same old b.s. Maybe because he made up so much of it at the last minute. But it's the energy behind it, the aggression. Usually the Kanye lyrics I like are funny, and he's very funny here. Although he thinks that getting head from nuns and eating Asian pussy with sweet and sour sauce is funny, and it might be, to a 14-year-old — but it has nothing to do with me. Then there's the obligatory endless blowjobs and menages-a-trois.

But it's just ridiculous that people are getting upset about "Put my fist in her like a civil rights sign"? C'mon, he's just having fun. That's no more serious than if he said he's going to drop a bomb on the Vatican. How can you take that seriously?


W takim tonie pisał facet będący praktycznie na łożu śmierci. Niesamowite.

No i piosenki, ale tych jest za wiele żeby wszystkie tu wymienić. Od dwóch czy trzech lat właściwie bez przerwy towarzyszy mi natomiast ta:

sobota, 4 maja 2013

Mój wywiad z Olgą Drendą dla Dwutygodnika o jej projekcie Duchologia , vaporwave'ach i stockphotocore'ach

http://www.dwutygodnik.com/artykul/4456-pop-magic-%E2%80%9988.html

Reynolds bardzo informatywnie o okresie nowojorskim Briana Eno: http://www.redbullmusicacademy.com/magazine/brian-eno-in-nyc-feature

czwartek, 2 maja 2013

#selfies


Tumblrowy dziennik Marii Minervy, przebywającej obecnie na stypendium artystycznym w Nowym Jorku, wymiata. Dziewczyna potrafi opowiadać, spotykają ją na Brooklynie różne przygody i przy okazji niepokojąco często jest najbardziej przytomną gapą w okolicy. Poniżej kilka moich ulubionych fragmentów, na zachętę.

Seriously if I ever considered a real job it would be cos I dig the idea of secret office romance, the tension build-up etc. Sorry if that sounds like I’m a really dumb bitch.

http://mariaminerva.tumblr.com/post/49381121956/its-a-lonely-lonely-planet

Bynes’ selfies speak of loneliness. Amanda Bynes is the owner of a lonely heart. Selfie is a selfie because there is noone around to take your picture/a picture with you, and if one is only posting selfies, it means there’s noone around most of the time. Unless you’re 14, bored after school. She’s 27, which is what they call being a grown ass woman. Which is sad. But it’s also the quintessential NYC experience, loneliness. Every night around 1 or 2 am Amanda Bynes starts interacting and retweeting her fans, usually means I need to sign out from twitter, cos it gets a bit too messy. Like 10 retweets in a row, mainly fan art.

http://mariaminerva.tumblr.com/post/49295413240/the-devolution-will-be-televised

As we were walking to the station with the guy (me eating a slice that in two seconds was all over my face) he calls me a free spirit and I am thinking that this is actually very far from the truth. I am not a free spirit, I am anal, full of fear, careerist and prone to loserdom at the same time, scared of people, tired of moving, tired of almost everything, but still forcing myself to leave the house in the morning.

http://mariaminerva.tumblr.com/post/49134580417/nostranded

Na razie tyle. "Polecam". Męka jaką jest przeklejanie tych cytatów do blogspotowego CMS-a jest wystarczającym argumentem za tym, żeby wynosić się jak najszybciej na tumblra.